<powrót zakladka

Debata o bezpieczeństwie miasta zdominowana

przez… problem psiej kupy

 

17 marca 2011 r. Rada Miasta Luboń wysłuchała rocznych sprawozdań służb, odpowiedzialnych za porządek i bezpieczeństwo mieszkańców. Z tego powodu w sali sesyjnej pojawili się, w pełnej gali mundurowej: p.o. Komendanta Komisariatu Policji w Luboniu podkom. Rober Skowron, Prezes OSP Luboń-Marek Maciejewski i Komendant Straży Miejskiej Miasta Luboń-Paweł Dybczyński (wszyscy na zdjęciu), którzy nie tylko podsumowali (w formie ustnej i pisemnej) ubiegłoroczną działalność swoich jednostek, ale także gotowi byli do udzielenia odpowiedzi na szczegółowe pytania radnych, dotyczące problemów bezpieczeństwa w mieście, w ramach zaplanowanej w tym punkcie obrad „debaty na temat bezpieczeństwa”… To chyba wszystko, co można byłoby rzeczowo powiedzieć o tej skądinąd słusznej inicjatywie Przewodniczącego Rady Miasta, chcącego poprzez debatę tematyczną uwrażliwić luboński samorząd na istniejące potrzeby społeczne. Niestety, nasi radni żadnych potrzeb „w temacie bezpieczeństwa” nie zauważyli. Może poza jednym problemem, który w toku „debaty” przybrał wprost niebotyczne rozmiary. Była to kwestia bezpańskiej „psiej kupy”! Dlatego tę debatę uznać można moim skromnym zdaniem za szczególny przejaw „poczucia humoru” lubońskiej Rady Miasta. (Jest też inne wytłumaczenie zaistniałej sytuacji: być może „ich Luboń” i „nasz Luboń” to są dwa różne miasta!) Nasze miasto doświadczyło w „roku sprawozdawczym” (2010) bardzo groźnej powodzi, obnażającej słabe punkty naszych zabezpieczeń przeciwpowodziowych, w tym okresie zdarzyło się też sporo pożarów w ciasnych osiedlach mieszkaniowych. Sporo było wypadków drogowych w mieście, spowodowanych przez nadmierną prędkość lub brak widoczności, zdarzały się napaści, kradzieże oraz przypadki chuligaństwa, ale to wszystko „jakoś umknęło” uwadze radnych Lubonia. Nikt nie zapytał Prezesa OSP Luboń (jak sama nazwa wskazuje- jednostki ochotniczej), w jaki sposób lubońscy strażacy radzą sobie z obsadą kierowców do swoich wozów bojowych? Czy w lubońskiej remizie strażackiej w ogóle są jakieś stałe dyżury, pozwalające im błyskawicznie reagować na zgłoszenia? W jaki sposób, w sytuacji zagrożenia, udaje się strażakom wjeżdżać na teren zamkniętych osiedli developerskich? Nikt nie zainteresował się, czy policja i straż miejska dokumentuje tzw. „ogniska przestępczości” (szczególnie sprzedaży narkotyków, oraz uszkodzeń i kradzieży samochodów), jakie nowe formy przestępstw mogą być dla mieszkańców miasta zagrożeniem, czy szkoły lubońskie radzą sobie z przestępczością nieletnich…. Takich pytań, które w ogóle nie padły, można przytoczyć bardzo wiele. Dyskusja w ramach debaty, płytka i jałowa w treści, skupiała się głównie na kwestiach porządku (dosłownie rozumianego) na ulicach i posesjach. Nic nie pomogły wysiłki Przewodniczącego- p. Marka Samulczyka, aby skierować zainteresowanie Wysokiej Rady na nieco poważniejsze kwestie, w tym skuteczność miejskiego monitoringu, (istniejącego w formie „embrionalnej” na Placu E. Bojanowskiego). Nie zrobiła na radnych żadnego wrażenia desperacka akcja radnego Jakuba Mączkowiaka, który apelował, aby przestać rozmawiać o psich odchodach, bo przecież one (tu cytat z wypowiedzi Radnego):„nie są tak niebezpieczne jak nadmierna prędkość na lubońskich drogach”. i żądał, aby przyjrzeć się temu problemowi, bo przecież są ofiary wypadków! Było to całkowicie bezskuteczne! Sprawa psiej kupy, zalegającej na ulicy, zdawała się chyba od dawna spędzać wszystkim sen z oczu, bo radni drążyli ten temat, odmieniając słowo „kupa” oraz „psie odchody” we wszystkich możliwych przypadkach! Nękano tematem głównie Komendanta Straży Miejskiej –p. Pawła Dybczyńskiego, nie wykazując zainteresowania pozostałym mundurowym gościom. Nasi radni, w ferworze walki z „ulicznym problemem” psiego pochodzenia być może chcieli uzyskać od Komendanta Straży Miejskiej deklarację, iż lubońscy strażnicy skutecznie wyłapią (i ukarzą mandatami) beztroskich właścicieli czworonogów, pozwalających swoim pupilom „niebezpiecznie” zanieczyszczać miasto, ale Komendant P. Dybczyński nie dał się im wmanewrować w mało realne deklaracje i ze swej strony dyplomatycznie zaproponował aby radni, skoro widzą „przestępcę” i jego właściciela, zgłaszali fakt „przestępstwa” straży miejskiej. (Wtedy można będzie skutecznie nałożyć mandat…) Tego rodzaju zabawa w „debatę o bezpieczeństwie w mieście” byłaby może śmieszna, gdyby nie fakt, że miasto Luboń nie jest, jak się niektórym wydaje, oazą spokoju! Nawet tak ważna dla naszych radnych kwestia psiej kupy, to nie, jak można by odnieść wrażenie, sprawa braku kary, tylko problemem znikomej edukacji społecznej a także zaniedbań w postaci braku koszy na śmieci. Niemniej gratuluję naszemu samorządowi dobrego samopoczucia.

T. Kujawa (foto I.S.)

 

                                                                                        <powrót