<powrót zakladka

 

„Luboniada”

(W ocenie przypadkowej uczestniczki zdarzeń)

 

 

Z powodów, które przemilczę, wpadłam w przerażający marazm. Zmuszona koniecznością wykupienia leków, odwiedziłam kolejny raz aptekę, skąd wróciłam z „Informatorem Miasta Luboń” nr 7-8/2011. W taki oto sposób, całkiem przypadkowy, dowiedziałam się o utworzeniu w naszym mieście Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Od razu zapałałam chęcią uczestniczenia w tym przedsięwzięciu, jednak zwlekałam z decyzją do ostatniego dnia zapisów. Jestem osobą pracującą w Poznaniu, więc ze względu na ten fakt miałam wątpliwości, czy zdołam pogodzić aktywność zawodową z realizacją swoich pasji, które mam nadzieję rozwijać jako „studentka” naszego Uniwersytetu. O słuszności swojej decyzji przekonałam się już podczas uroczystości inauguracji roku akademickiego (być „studentem” po 50-siatce!), ponieważ już pierwszego dnia zawarłam nowe, ciekawe znajomości. Wracając do domu z indeksem w przysłowiowej kieszeni, czułam się dowartościowana. Tego właśnie potrzebowałam… Następnego dnia udałam się na zakupy, ale ich nie zrobiłam. Właśnie przechodziłam koło przystanku autobusowego przy siedzibie Straży Pożarnej w naszym mieście, gdy nadjechał kolorowy autobus, ozdobiony kolorowymi kwiatami, z napisem „LUBONIADA”. Wysiedli z niego kolorowi, uśmiechnięci i rozśpiewani ludzie, którzy przechodzącym mieszkańcom oraz robiącym właśnie zakupy, zaprezentowali swoisty koncert piosenek znanych i lubianych. Niektórzy z przechodniów przyłączyli się do wspólnego śpiewania. Zachęcona przez uczestników „Wesołego Autobusu” przyłączyłam się do grupy i razem z nimi odwiedziłam jeszcze kilka miejsc w Luboniu. Taka akcja to w naszym mieście nowość, więc niektórzy patrzyli ze zdumieniem i niedowierzaniem, inni zaś przyłączali się do wspólnego śpiewu i machali radośnie na pożegnanie. Cała grupa zebrana we wspomnianym autobusie uświetniła też uroczystość nadania odznaczeń z okazji 50-lecia pożycia małżeńskiego, gdzie organizatorki „Luboniady” otrzymały podziękowania oraz kwiaty z rąk samego Burmistrza Lubonia… Dla mnie było to nowe, zabawne, ale i pouczające przeżycie, ponieważ mogłam zobaczyć na własne oczy, że życie seniora wcale nie musi być nijakie. Ludzie, którzy brali udział w całej tej akcji, robili to z pasją i radością, zwłaszcza panie w bajecznie kolorowych spódnicach, wyróżniające się w jesiennej scenerii… W ten przypadkowy sposób pozbyłam się strachu przed nieuchronnym upływem czasu. Przekonałam się, że słowa, które kiedyś przeczytałam, nie są tylko sloganem „człowiek jest tak długo młody, dopóki ma marzenia”, a ja dodam do tego jeszcze możliwość realizacji swoich pasji, a to można czynić w każdym wieku, bo:

 

Każdy wiek swoje prawa ma

Dorastamy, dojrzewamy

Młodość mija

I chcąc nie chcąc

Stajemy się seniorami…

 

Lecz nie telewizor

Z ciepłymi kapciami

To inni ludzie

Powinni być naszymi

Przyjaciółmi… E. G.

Z podziękowaniami dla władz miasta Elżbieta Garczyńska

(Foto. redakcja: autorka  w drugim rzędzie, druga z prawej.)

 
 

                                                                                      <powrót