|
<powrót
zakladka
Muzeum Martyrologiczne po latach
sięga do „archiwum ziemi”…

Właśnie mija 72. rocznica wybuchu II wojny światowej, której
widomym śladem na terenie naszego miasta są pozostałości byłego
hitlerowskiego obozu karno-śledczego w Żabikowie. Muzeum
Martyrologiczne, które od lat 70. XX w. pieczołowicie zbiera
i dokumentuje okrutną przeszłość tego miejsca, zajęło się od
niedawna badaniami archeologicznymi, mającymi na celu
w przyszłości przywrócić fragmentowi dawnego obozu
hitlerowskiego jego rzeczywisty wymiar. Już trzy sezony młodzi
wolontariusze, z międzynarodowej brygady Stowarzyszenia „Jeden
Świat”, pod nadzorem naukowym Bogdana Walkiewicza z Muzeum
Archeologicznego w Poznaniu, rozkopują nasz żabikowski
pseudo-park,odnajdując w nim zapomnianą rzeczywistość… Podczas
tegorocznego sezonu wykopaliskowego, który trwał zaledwie
2 tygodnie, udało się m. in. odsłonić fundamenty obozowego
baraku administracyjnego (cały zarys), zlokalizowano wejście do
tego budynku, odkryto pęki kluczy. W przyszłym roku
wolontariusze mają pracować w miejscu, gdzie według planów
powinien znajdować się
barak
kobiecy „D” i obozowa latryna. Dyrektor Muzeum Martyrologicznego
w Żabikowie-pani dr Anna Ziółkowska (na zdjęciu), z którą
rozmawiałam, bardzo zabiega o finansowe możliwości dalszego
prowadzenia prac archeologicznych na terenie dawnego obozu,
ponieważ to, co widzimy dzisiaj, w żaden sposób nie oddaje
charakteru obozu karno-śledczego. Co więcej, obecna forma
zagospodarowania eksponowanego fragmentu obozu całkowicie
zniekształca w społecznym odbiorze wizję obozu karno-śledczego,
zorganizowanego w Żabikowie przez Niemców w czasie II wojny
światowej. Szumiące nad pamiątkowymi tablicami drzewa i gładko
strzyżone trawniki nie dają wyobrażenia o Żabikowie, będącym dla
setek ludzi katownią, zarządzaną przez komendanta-sadystę…
Pozostałości obozu, w pośpiechu opuszczonego zimą 1945 r., przez
hitlerowców, które przetrwały podpalenie i powojenny szaber
materiałów budowlanych („cichcem” prowadzony przez miejscową
ludność), nigdy nie były w sposób intencjonalny chronione. Przed
utworzeniem muzeum nie było koncepcji stworzenia w Żabikowie
poważnej ekspozycji plenerowej, tak, jak to zrobiono w innych
obozach hitlerowskich. Podejmowano za to inicjatywy
upamiętniania osób zamordowanych w obozie, oraz w czynach
społecznych wyrównywano teren i sadzono drzewa… Po latach trudno
rekonstruować cały obóz, można jednak otworzyć „archiwum ziemi”,
odsłonić zarys baraków, zbadać straszliwe, opisane we
wspomnieniach więźniów piwnice, może nawet odczytać wydrapane na
cegłach słowa… Obóz w Żabikowie to było 3,5 ha ludzkiego
cierpienia, nie powinniśmy o tym zapominać! (Na zdjęciach
z archiwum redakcji: sezon ubiegłoroczny- dyr. Anna Ziółkowska
prezentuje Burmistrzowi Miasta Dariuszowi Szmytowi efekty
wykopalisk oraz odkryte fundamenty baraku.)
I. Szczepaniak
<powrót |