|
<powrót
zakladka
Przewodniczący Komisji
Ekologicznej
Rady Miasta Luboń w odpowiedzi na
naszą publikację
(Z listów do redakcji)

Od redakcji:
Jest reakcja na naszą
publikację w sprawie zagrożeń, ekologii i dziurawych rajstop.
Zareagował Przewodniczący Komisji Ekologicznej RM (na zdjęciu).
Nadesłaną wypowiedź publikujemy w całości i bez komentarza, aby
nasi czytelnicy mogli wyciągnąć własne wnioski, jednak przy
okazji chcielibyśmy skromnie zauważyć, że nie mamy nic wspólnego
z „dolewaniem” czegokolwiek do ognia, ponieważ to nie nasza
redakcja udzieliła zgody na przeprowadzenie akcji protestacyjnej
przed „Luveną”.(red.)
Spotkanie w Luvenie
Jako inicjator
i organizator spotkania w Luvenie w dniu 5 lipca, po
przeczytaniu artykułu Pana Kujawy, czuję się w obowiązku
dopowiedzieć kilka słów gwoli ścisłości. Choć felietonista
starał się dość rzetelnie i obiektywne opisać przebieg
spotkania, to jednak kilka kwestii umknęło autorowi i wdarło się
kilka nieścisłości oraz brakuje kilku informacji.
1 ,,Sprawa” rozpoczęła
się od wizyty Pani Zofii Lis z ulicy Sobieskiego, podczas mego
dyżuru w Domu Kultury. Dopiero potem włączyła się Pani Krawczyk.
2. Już po pierwszym
sygnale sprawę omawiano na posiedzeniu Komisji Ochrony
Środowiska.
Pismo Pani Krawczyk
trafiło na kolejne posiedzenie Komisji i zaowocowało ideą
bezpośredniego spotkania z Zarządem Luveny.
3. Kolejna kwestia to
zarzut, iż Urząd Miasta nic nie zrobił.
Podczas spotkania Pani
Joanna Cichoń z Wydziału Ochrony Środowiska informowała
wyraźnie, że zarówno w marcu (zgłoszenie p. Krawczyk
bezpośrednio do Urzędu), jak i w maju po spotkaniu Komisji,
Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska został poproszony
o interwencję. Taka niezapowiedziana kontrola miała miejsce już
następnego dnia po zgłoszeniu. Inspektorzy bez żadnych problemów
zostali wpuszczeni na teren zakładu i dokonali kontroli, która
niestety (lub może stety) nic niezgodnego z przepisami oraz
dopuszczalnymi normami nie odnotowała. Tak więc, nie do końca
prawdą jest stwierdzenie, że ,,nic się nie robi…” Dodatkowym
argumentem w tej kwestii może być chociażby to spotkanie
z Zarządem Luveny, zorganizowane przez radnych.
4. Pisze Pan: ,,nie
jasne czemu miało służyć to spotkanie…”
Wyjaśniam.
Spotkanie miało służyć
wyrobieniu sobie własnej opinii radnych na temat problemu, gdyż
stanowisko mieszkańców jest już nam dobrze znane. A jak Pan
słusznie zauważył pokutuje ono w wiele stereotypów i
zakorzenionych przez lata mitów, i właśnie dlatego należało to
zweryfikować. Zgadzam się też z Panem w zupełności, że wielu
uczestników spotkania nie słuchało lub nie chciało słuchać
merytorycznych wyjaśnień Pana Zagozdy i jego pracowników.
Posiadali z góry ustalone stanowisko i poglądy, które za wszelką
cenę chcieli wyartykułować, bez względu na padające z sali
wyjaśnienia i odpowiedzi. Odniosłem wrażenie, że niektórzy
zapomnieli, że kampania wyborcza się skończyła, albo już
rozpoczęli przygotowania do następnej. Stąd stawiano pytania lub
zarzuty, na które odpowiedź padła już wcześniej. Pomimo tego
prezes Zagozda i jego pracownicy cierpliwie udzielali odpowiedzi
każdemu, który zechciał zabrać głos, nawet tym, którzy na
spotkanie nie byli zaproszeni. Usprawiedliwieniem dla tych osób
może być tylko fakt bardzo słabej akustyki na sali, która mogła
spowodować, iż nie słyszeli oni w pełni wypowiedzi Pana Prezesa
i jego pracowników Po spotkaniu Komisja Ochrony Środowiska udała
się na właściwe posiedzenie. Ustalono, że poczekamy na
realizację przedstawionych nam podczas spotkania pomysłów na
poprawienie sytuacji, szczególnie w zakresie dokuczliwości
zapachów, wydostających się z fabryki w procesie produkcji oraz,
że proces dialogu z zakładami chemicznymi powinien być
kontynuowany. Dajmy trochę czasu na działania i za jakiś czas
spotkajmy się ponownie, aby zobaczyć co zostało zrobione i jakie
kroki przedsięwzięto w celu polepszenia sytuacji. I dla mnie to
jest właśnie druga odsłona konfliktu, a nie jak Pan pisał: ,,
Teraz czekamy na drugą odsłonę konfliktu, w postaci czynnej
akcji protestacyjnej…” Proszę wybaczyć, ale odbieram to jako
swoistą manipulację i przysłowiowe dolewanie oliwy do ognia. Cel
jest oczywisty. Z punktu widzenia mediów korzystne jest jak się
coś dzieje, jest o czym pisać. Pozwolę sobie jednak zauważyć ,że
nijak się to ma do Pan wcześniejszej tezy o konieczności
podjęcia przez Urząd i Radę Miasta działań mediacyjnych.
Przewodniczący Komisji Ochrony Środowiska Rafał Mania
<powrót
|